|
|
 |
Ostatnio miało miejsce niewyjaśnione zajście nad niewielką miejscowością Beebe w stanie Arkansas w USA. W sylwestra spadło tam bowiem z nieba ok. 4000 do 5000 kosów.
Deszcz ptaków rozpoczął się w wieczór sylwestrowy i trwał aż do następnego dnia. Władze obecnie prowadzą akcję polegającą na chodzeniu od domu do domu i zbieraniu trucheł.
|
|
|
 |
Dwa nowe gatunki ryb głębinowych w rodzaju ogackowatych odkryto w rejonie Zatoki Meksykańskiej objętym skażeniem ropą wydobywająca się z platformy Deep Horizon - poinformowały serwisy i pisma naukowe.
Według Journal of Fish Biology odkrycia dokonali naukowcy prowadzący badania w związku z zalewaniem obszaru Zatoki przez ropę z platformy koncernu BP. Oba gatunki żyją na terenie objętym lub zagrożonym wyciekiem.
Halieutichthys intermedius i Halieutichthys bispinosus, bo takie nazwy mają gatunki ryb, żyją na płytszych wodach niż dotąd spotykane ogackowate - pojawiają się już od 250 m głębokości. Mają około 20 cm długości z czego większość przypada na masywne tarczowate ciało z wielką głową i ustami, zaopatrzone w dwie płetwy brzuszne i silne mięsnie przez co ryba porusza się "chodząc" po dnie morskim. Według Science, naukowcy sądzą, że Halieutichthys intermedius może nie posiadać siedlisk poza Zatoką Meksykańską, podczas kiedy Halieutichthys bispinosus, żyje zapewne, jak inne ogackowate także na wybrzeżu atlantyckim USA od Luizjany do Północnej Karoliny.
|
|
|
 |
Banda kurczaków zaatakowała i zamordowała lisa, który wdarł się do kurnika i zaczął zagryzać jednego z nich.
Właścicielka kurzego stadka z hrabstwa Essex znalazła zwłoki zadziobanego drapieżnika, kiedy przyszła rano do kurnika, aby zebrać jajka. Po dokładnym obejrzeniu „miejsca zbrodni” Michelle Cordell doszła do wniosku, że rozwścieczone kury zdołały przewrócić na lisa stojący w rogu kurnika mały stolik, a kiedy uderzone zwierzę straciło przytomność, zadziobały je na śmierć.
|
|
|
 |
Naukowcy odkryli w jaki sposób pszczoły organizują przeprowadzkę całego roju do nowego ula.
Pszczele przeprowadzki są świetnie zorganizowane. W jednej chwili do odlotu zbiera się większość pszczół-robotnic wraz z królową. Cały rój przenosi się wspólnie w nowe miejsce. Skąd jednak wszystkie owady wiedzą, kiedy i dokąd się udać?
Naukowcy z Cornell University w Nowym Jorku rozwiązali tę zagadkę. Wyniki swoich badań opisali na łamach czasopisma "Behavioral Ecology and Sociobiology". "W naszych badaniach chcieliśmy ustalić, które pszczoły są odpowiedzialne za zorganizowanie tego masowego eksodusu i jak udaje im się zorganizować ten proces w tak skuteczny sposób" - wyjaśnia kierująca badaniami dr Juliana Rangel, cytowana przez portal BBC News.
Naukowcy odkryli, że przeprowadzkę inicjuje mała grupa wyspecjalizowanych pszczół. Poszukują one miejsc nadających się do zamieszkania, a gdy je znajdą, dają pobratymcom specjalny sygnał do przeprowadzki. Na ten sygnał pszczoły przygotowują się do odlotu. Na kolejny - opuszczają ul i lecą w kierunku wskazanym przez "zwiadowcę".
|
|
|
 |
Często obawiamy się jadowitych węży, pająków, owadów czy żab, ale okazuje się, że toksycznym jadem może potraktować nas także z pozoru niegroźny sum. Naukowcy zidentyfikowali aż 1250 jadowitych gatunków tej ryby - informuje pismo "BMC Evolutionary Biology".
Sumy pływające w wodach Ameryki Północnej używają swojego jadu tylko dla obrony przed drapieżnikami, jednak wielu rybaków nie raz przekonało się, że rybki te potrafią zajść za skórę także ludziom. Zagrożeniem są wówczas przede wszystkim infekcje bakteryjne i grzybicze, które mogą rozwinąć się w wyniku ukłucia, zwłaszcza, gdy część kolca utknie w ranie. W innych częściach świata spotkanie z sumem mogłoby się jednak zakończyć tragicznie, gdyż jego jad jest znacznie silniejszy i bywa śmiertelny dla człowieka.
"Naukowcy skupiali się na jadzie produkowanym przez węże i pająki, jednak jadowite ryby są w dużym stopniu przez nich zaniedbane. A jest ich o wiele więcej niż dotychczas przypuszczano. Na pewno 1250 gatunków, być może nawet ponad 1600" - mówi Jeremy Wright z Uniwersytetu Michigan, który katalogował i analizował funkcje gruczołów wydzielających jad.
|
|
|
 |
Sikorki modre używają takich ziół jak lawenda czy mięta do dezynfekcji swoich gniazd - informują naukowcy w piśmie "Oecologia".
Sikorki modre, inaczej modraszki (Cyanistes caeruleus) wyściełają gniazda ziołami. Dzięki temu pisklęta mogą się rozwijać w bardziej sterylnym środowisku, rosną szybciej i mają większe szanse na przetrwanie. Naukowcy nie mają pojęcia, w jaki sposób sikorki przekazują swoją wiedzę z pokolenia na pokolenie.
Wiele ptaków europejskich używa aromatycznych roślin do budowy gniazd. Robią tak na przykład szpaki, żeby zwabić samiczkę. Kiedy już im się to uda i samiczka złoży jaja, przestają to robić. Oznacza to, że w ich przypadku rośliny mają znaczenie wyłącznie dekoracyjne.
Badania sikorek prowadzono na Korsyce. "Zakładamy, że rośliny aromatyczne używane przez sikorki mają jakieś przeciwpasożytnicze działanie. Większość tych roślin lub ściśle im pokrewnych jest dobrze znana w obszarze Morza Śródziemnego ze swych medycznych właściwości" - wyjaśnia Adele Mennerat, biolog z Uniwersytetu w Bergen w Norwegii.
Mennerat wraz z naukowcami z Francji najpierw zaczęła badać, czy zioła wpływają na rozwój w gnieździe larw much. Żywią się one krwią piskląt, zaburzając ich rozwój. "Mimo wielu prób, nie stwierdziliśmy takiego wpływu" - opisuje Mennerat. Okazało się jednak, że zioła znacząco oddziałują na bakterie żyjące na skórze ptaków.
|
|
|
 |
UFO na zdjęciach często budzi kontrowersje. Co powiecie na 30-metrowego węża? Monstrualne zwierzę ma żyć w rzece na wyspie Borneo. Prawdziwe, czy mistrzowie photoshopa znów dają o sobie znać? Zdjęcia zostały zrobione ze śmigłowca przez członka zespołu, który monitorował region wyspy Borneo dotknięty powodzią. Według autora, przedstawiają około 30-metrowego węża płynącego jedną z rzek wyspy. Od momentu opublikowania fotografie wzbudzają ogromne kontrowersje. Sceptycy uważają, że nie przedstawiają one potężnego węża, tylko efekt obróbki zdjęć za pomocą komputera. Wiele osób zauważa, że rzeka na zdjęciu ma inny kolor, niż powinna mieć w rzeczywistości. Inne teorie mówiły, że na zdjęciu widać motorówkę, lub spływ drewna.
Lokalni mieszkańcy wierzą w autentyczność zdjęć, ich zdaniem potwierdzają one istnienie tajemniczego węża. Według relacji, sami wiele razy widzieli ogromnego gada. Zdjęcia zrobione w dwóch różnych miejscach rzeki dowodzą, że zwierzę się przemieszcza.
Według lokalnych legend, mityczny wąż Nabau mierzył ponad 30 metrów, miał głowę smoka i 7 nozdrzy. [zdjęcia - czytaj dalej]
|
|
|
 |
Niedawne zmagania z huraganami, także w Polsce, pokazały, że z naturą
nie ma żartów. Informacje podawane na temat zniszczeń po przejściu
nawałnicy, takie jak poprzewracane jachty czy pozrywane dachy, potrafiły mocno
zaszokować. Huragan dysponuje potężną siłą, która niszczy wszystko, co
stanie jej na drodze. Większość osób zna główne zagrożenia, jakie ze
sobą niesie. A co, kiedy zagrożenie jest mniej oczywiste i nadchodzi ze strony
niewielkiej słomki?
W jednym z programów popularno-naukowych, Mythbusters (polskie
tłumaczenie: Prawda czy fałsz - pogromcy mitów), emitowanym na antenie Discovery
Channel, postanowiono poświęcić cały odcinek na zbadanie kilku mitów
dotyczących huraganu i jego mocy.
Teoria, z jaką w pierwszej linii się zmierzono, mówiła, że podczas
wielkiego huraganu wiatr może być tak silny, że słomka jest w stanie przebić
pień drzewa palmowego. Skąd taki mit? Otóż średni wiatr wieje podczas
huraganu z prędkością blisko 160km/h, a w ekstremalnych przypadkach ponad
400km/h. Nic więc dziwnego, że z łatwością niszczy budynki, wyrywa drzewa
z korzeniami, unosi wszystko, co napotka na swojej drodze. Teza dotycząca
słomki wydaje się więc prawdopodobna.
Jak podeszła do tematu ekipa serialu? Żeby sprawdzić możliwości
destrukcyjne huraganu zbudowano gigantyczną "wiatrówkę" emitującą
wiatr o prędkości blisko 500km/h (tyle wynosi rekordowa prędkość wiatru
zarejestrowana w Stanach). Do testów wybrano najczęściej porastające
wybrzeża drzewo palmowe (tzw. queen palm). Sprawdzono słomki wykonane z
różnych materiałów, palmę w wersji stojącej prosto i zgiętą, tak jak to ma
miejsce przy silnym wietrze. I okazało się, że słomka jest w stanie
wbić się w drzewo, ale nie jest w stanie go przebić. Jedno zagrożenie
wyeliminowane. Pozostałe obalone lub, o zgrozo, potwierdzone mity można
zobaczyć w programie Mythbusters.
|
|
|
 |
Naukowcy zakończyli ostrożne rozmrażanie ciała kolosalnej kałamarnicy, którą w lutym ubiegłego roku przypadkiem wyłowiono u wybrzeży Antarktydy. Uczeni chcą zbadać zwierzę, by dowiedzieć się jak najwięcej o tym potężnym i niezwykle tajemniczym gatunku.
Już teraz dowiedzieli się, że kolosalne kałamarnice mają największe oczy w świecie zwierząt. Średnica oczu złapanego okazu wynosi... 28 centymetrów.
Dotychczas ludzie zetknęli się jedynie z ośmioma kałamarnicami z gatunku Mesonychoteutchis hamiltoni. Badany obecnie okaz ma 8 metrów długości i waży 454 kilogramy. Naukowcy uważają, że zwierzęta z tego gatunku mogą mieć nawet 14 metrów długości.
Wiadomo o nich bardzo niewiele. Podobno są agresywnymi myśliwymi i mogą zanurzać się nawet na głębokość 2 kilometrów. Uczeni przypuszczają, że zwykle żyją na głębokości około 1 kilometra. Są świetnie przystosowane do życia w takich warunkach. Mają głęboki różowy kolor, a czerwone widmo światła jest pierwszym, które zanika w głębinach. Zwierzęta są więc całkowicie niewidoczne pod wodą.
Eksperci zwracają uwagę, że ostatnio coraz częściej w sieci zaplątują się wielkie oraz gigantyczne kałamarnice. Trawlery pojawiają się bowiem na wodach, na których dotychczas nie łowiono i sięgają głębiej, niż kiedykolwiek. Ludzie zaczynają konkurować z olbrzymami o ich pożywienie.
|
|
|
 |
 Od 40 lat albatros nazwany Albertem bezskutecznie poszukuje partnerki na skalistych wysepkach u wybrzeży Szkocji, 8 tys. kilometrów od naturalnych siedlisk - informuje serwis BBC News. W 1967 roku silny wiatr zniósł albatrosa czarnobrwistego znad południowego Atlantyku. Od tego czasu, ptak poszukuje partnerki wśród... głuptaków. Zdaniem naukowców Albert nie ma żadnych szans. Naturalne siedliska albatrosów znajdują się w południowej Argentynie i na Falklandach. Wiek Alberta ocenia się na co najmniej 47 lat. Albatrosy mogą żyć nawet 70 lat. Albatrosy czarnobrwiste znajdują się na liście zagrożonych gatunków. Zdaniem naukowców, "Albert nie ma co prawda szczęścia w miłości, ale jest wielce prawdopodobne, że żyje dzięki temu, że znalazł się na półkuli północnej" - czytamy w BBC News. |
|
|
|
 |
Ludzki żołądek musi co dwa tygodnie produkować nową warstwę śluzu. W przeciwnym razie sam by się strawił.
...więcej ciekawostek
|
|
|